Alexa'POV
Po chwili czułości, wyszłyśmy z domu Vanessy. Dom Dominica był jakieś 25 minut, piechotą. Obie wyglądałyśmy naprawdę ostro. Nasze sukienki różniły się tylko kolorem. Obie były bardzo obcisłe, bardzo krótkie i bardzo seksowne. Ale sami przyznajcie nie codziennie można się tak ubrać... Po jakimś czasie byłyśmy już na miejscu.
-I jak Van, gotowa?
-Ch-Chyba t-tak - wyjąkała.
-No to do dzieła.
Wyglądała na troszeczkę zdenerwowaną, zresztą tak jak ja.
Vanessa'POV
W środku było trochę duszno. Dom pełen spoconych nastolatków. Zatraconych w alkoholu, papierosach i innych używkach. No i oczywiście w tańcu. To było to! Od razu zaczęłyśmy tańczyć. A raczej ocierać się o innych ludzi w dość erotyczny sposób. Wyglądało to jak byśmy niemal uprawiali suchy sex.
-Napijmy się czegoś! Wiem gdzie jest kuchnia - Alexa krzyczała próbując przekrzyczeć zagłuszającą ją muzykę. Złapała mnie za rękę i pociągnęła w jakimś kierunku - Co wolisz piwo czy pepsi ?
-Pepsi.
Miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje , zaczęłam się rozglądać w nadziei że zobaczę kogoś podejrzanego. Zapomniałam o ważnym fakcie. Byliśmy na imprezie tutaj wszyscy się na wszystkich gapia. Ale i tak coś mi nie dawało spokoju... Zrobiłam pół obrót i ujrzałam parę czarnych oczu, obserwujących mnie. Był naprawdę przystojny. Wysoki brunet mierzył mnie od stup do głowy i powiem szczerze czułam się troszkę niezręcznie.
-Um... H-hej Vanessa - z zamyślenia wyciągną mnie jąkający się Dominic. Obróciłam się do dobrze zbudowanego chłopaka.
-Hej Dominic. Dzięki za zaproszenie, Alexa mi je przekazała. - w momencie w który wypowiedziałam te słowa zaczęłam się zastanawiać gdzie tym razem się podziewała.
-Wiesz, chciałem to zrobić osobiście, ale dowiedziałem się że jesteś chora.
-Byłam wcześniej.
-Czyli wszystko już dobrze tak ? Bo jakby coś cię bolało to powinienem mieć coś przeciw bul- nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Hej. Wszystko jest w porządku. Naprawdę.
-Cieszę się. A... m-może c-chciałabyś ... um... no ...no wiesz - strasznie się jąkał.
-Ym... Dominic przepraszam, ale nie rozumiem co do mn- przerwałam czując parę rąk owijających się wokół mojej talii.
-Hej Ślicznotko!
Obróciłam się z przerażeniem w oczach i ku mojemu zdziwieniu, ujrzałem szeroki uśmiech Justina. Nie wierzyłam własnym oczom. Mój ukochany z dzieciństwa powrócił. Mama Jusa i moja były jak siostry. A my jak rodzeństwo.Kochałam tego chłopaka. Niestety wyjechali do Kanady kiedy mieliśmy po osiem lat. Kiedy tylko dotarło do mnie że to on, od razu się na niego rzuciłam.
-O mój boże, Justin! To naprawdę ty! Nie mogę uwierzyć w to że tu jesteś.
-Wyrosłaś Księżniczko! - Powiedział mocniej zaciskając ramiona wokół mojej talii - Niezła laska z Ciebie Ness.
Tylko on mnie tak nazywał. Brakowało mi tego przez te wszystkie lata. Dominic odchrząknął przypominając nam o swojej obecności.
-Um, Jus... - powiedziałam odsuwając się od niego - To jest Dominic, jest moim przyjacielem - zwróciłam się do drugiego - Dom to jest Justin, kiedy byliśmy mali byliśmy jak rodzeństwo.
-Mam nadzieje, że on ni jest bliższym przyjacielem niż ja kiedyś byłem. Huh ? - puścił mi oko, ukazując wszystkie swoje zęby. I podał rękę chłopakowi - Justin
-Dom
-Odpuść! - krzyknęłam karcąc go za to co powiedział. Jednocześnie przerywając im, bo gdyby dalej tak na siebie patrzyli, mogli by się pozabijać - Um.. Wybacz mu - zwróciłam się do Doma - Wcześniej chciałeś mnie o coś zapytać, prawda ?
-To już nie ważne - odparł wyraźnie zasmucony.
-Jesteś pewny?
-Jasne. Zapomnij.
-Skoro już macie to za sobą... Pozwól że ją porwę, nie widziałem jej przez 5 lat - nie pozwolił mu odpowiedzieć, po prostu odciągnął mnie w kierunku tańczących małolatów.
-Przepraszam - powiedziałam bezgłośnie do znikającego za tłumem Dominica.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej Wam !!!
Mamy już drugi rozdział, wiem że nie jest on zbyt ciekawy ale dopiero się rozkręca...W kolejnym rozdziale będzie ciekawiej....
Kocham was :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz